Moja „przygoda” z piciem zaczęła się gdzieś tak około 16-tego roku życia. Dziś ma 52 lata i żyję tylko dzięki kilku ludziom. Dwoje z nich to moja rodzina, żona i nie żyjący już ojciec. Pozostali to wspaniali ludzie którzy stanowili personel ośrodka w Stanominie. Wszystkim im wdzięczny jestem za danie mi wówczas szansy na nowe życie. Skorzystałem z niej. Życzę wszystkim którzy takiej pomocy potrzebują aby trafili jak ja na takich ludzi.
Ach zapomniałbym. To chyba ważne. Właśnie dziś mija 25 lat jak nie piję. Szkoda że nie mogłem spędzić tego dnia z tymi wspaniałymi ludźmi.