W Stanominie byłem we wrześniu 2003 r., odbyłem całą terapię. Niestety, nie dawano mi szans na życie w trzeźwości, bo nie umiałem pisać referatów i opowiadań :).Teraz idzie dziesiąty rok i przez ten czas nawet nie pomyślałem, żeby się napić i jestem szczęśliwy :). Stanomino na pewno mi w tym pomogło, bo zobaczyłem ludzkie tragedie i doszło do mnie, że można sobie zniszczyć całe życie.
Pozdrawiam!